Drugi dzień tygodnia okazał się być słabym dla waluty Eurolandu. Już w nocy kurs spadł o ponad 0,6 proc. po doniesieniach z USA, w których głos zabrał Barack Obama.
W trakcie dzisiejszej sesji europejskiej w notowaniach EUR/USD obserwowaliśmy kontynuację nocnej zniżki. Wartość euro względem dolara odnotowała swoje minimum nieco ponad poziomem 1,2730.
Wczorajsza sesja zapowiadała się bardzo spokojnie ze względu na brak istotnych publikacji makro. Główna para walutowa zanotowała jednak po południu większy spadek, ponieważ prezydent USA zapowiedział kolejny program wspierania odrodzenia gospodarczego w Stanach Zjednoczonych.
Sesja azjatycka nie rozczarowała. Choć RBA i BoJ nie zmieniły parametrów polityki monetarnej, na rynku widać już ożywienie, zwłaszcza na parach walutowych z euro.
PGNiG nie wyklucza, że na przełomie września i października skieruje do Urzędu Regulacji Energetyki kolejny wniosek taryfowy, gdyż obecny, który został złożony do URE, obejmowałby tylko dwa miesiące.
Wtorkowa sesja nie różniła się istotnie od wczorajszej. Chociaż Amerykanie wrócili już do gry po trzydniowym weekendzie to po rynkowej aktywności i zmienności trudno było dostrzec jakiekolwiek zmiany.
Wczoraj prezydent Stanów Zjednoczonych przedstawił sześcioletni plan inwestycji infrastrukturalnych wartych 50 mld dolarów. Jutro zapowie ulgi dla biznesu na kwotę 100 mld dolarów. Nic tylko się ciszyć ... otóż niekoniecznie.
Seria wzrostów na GPW została przerwana, choć WIG20 należał do najwolniej spadających indeksów na kontynencie. Inwestorzy sprzedawali akcje zaniepokojeni spadkiem cen obligacji rządowych.